czwartek, 27 maja 2010

Idzie inwestor po drabinie, fiku miku i w kominie (swoją drogą kochani czytelnicy, sprawdźcie u siebie czy murarz nie zostawił wypływek kleju pomiędzy profilami bo to na nich będzie wam się zatrzymywała sadza) :


a komin wygląda tak:


Łaty na dachu wyglądają tak:


No i projekt kuchni wygląda tak:


To tylko pierwszy projekt, poczeka na resztę pomysłów cieśli i drwali, zobaczymy co wymyślą. Jak coś będę miał to podeślę. Ten projekt mi się średnio podoba.... siakiś taki . No i dowiedziałem się, że do kuchni powinno unikać się używania płyt HDF. Od wilgoci ,po kilku latach , odklejają się.

poniedziałek, 24 maja 2010

Jakoś udało się przeżyć mi tą wiechę. Chociaż niedziela nie należała do zbyt przyjemnych. Dziś chłopaki nie za wiele się napracowali, bo od południa zaczął lać deszcz. Skończyli deskować kukułkę i ułożyli kawałeczek foli wysokoparoprzepuszczalnej. Sprawdziłem w necie i okazało się, że ułożyli folię dobrze, napisami do góry.


Jeden zaś , ponoć najbardziej zmęczony wiechą, zajął się schodami. Jak narazie to wygląda to jak sala treningowa naszego narodowego skoczka Adasia.



Wcześniej skończony został komin jednak dziś nie zdążyłem zrobic zdjęcia, bo lało się z nieba. To zdjęcie niżej jest z soboty.

sobota, 22 maja 2010

Wiecha

Podając za wikipedią : "Wiecha - uroczystość zawieszenia wiechy to tradycja budowlana. Zwyczajowo świętowano zakończenie ważnego etapu budowy domu, czyli położenie ostatniego elementu konstrukcji dachu.

Tradycja nakazywała zebranym liczyć uderzenia młotka przy wbijaniu ostatniego gwoździa (inwestor miał obowiązek poczęstować kierującego pracami tyloma kieliszkami alkoholu, ile razy uderzył młotkiem). "


Z tej części prac , zdjęć oczywiście nie będzie.

czwartek, 20 maja 2010

Ja nie wiem w sumie czy to co widać poniżej na zdjęciu to element dachu czy jakiś folklorystyczny dodatek....



Niemniej jednak pracownicy sami wyrzeźbili siekierę i piłę z drewna. Nie za bardzo widać to na pomniejszeniu. Reasumując, konstrukcja dachu skończona.

wtorek, 18 maja 2010

Gdy na placu budowy znalazła się połać dachowa okazało się, że brakuje podstawowych 2 elementów w postaci "płatwi". Swoją drogą ciekawa nazwa :) Kilka szybkich telefonów i po chwili konsternacji "co tu robić cały dzień bez płatwi" ustaliłem, że jutro z rana przyjedzie płatew ale złożona z 2 elementów. Miała być jednoczęściowa ale pojazd dowożący tarcicę do tartaku po prostu i po ludzku - zepsuł się. Na kolejny dzień z kompletem już połaci roboty ruszyły z kopyta. I oto co wyszło chłopakom :


Dodatkowo szef firmy która wykonuje mi prace budowlane przysłał na plac boju dodatkową siłę roboczą specjalizującą się w kominach. Klinkier zaczął pojawiać się na kominie :