sobota, 22 maja 2010

Wiecha

Podając za wikipedią : "Wiecha - uroczystość zawieszenia wiechy to tradycja budowlana. Zwyczajowo świętowano zakończenie ważnego etapu budowy domu, czyli położenie ostatniego elementu konstrukcji dachu.

Tradycja nakazywała zebranym liczyć uderzenia młotka przy wbijaniu ostatniego gwoździa (inwestor miał obowiązek poczęstować kierującego pracami tyloma kieliszkami alkoholu, ile razy uderzył młotkiem). "


Z tej części prac , zdjęć oczywiście nie będzie.

czwartek, 20 maja 2010

Ja nie wiem w sumie czy to co widać poniżej na zdjęciu to element dachu czy jakiś folklorystyczny dodatek....



Niemniej jednak pracownicy sami wyrzeźbili siekierę i piłę z drewna. Nie za bardzo widać to na pomniejszeniu. Reasumując, konstrukcja dachu skończona.

wtorek, 18 maja 2010

Gdy na placu budowy znalazła się połać dachowa okazało się, że brakuje podstawowych 2 elementów w postaci "płatwi". Swoją drogą ciekawa nazwa :) Kilka szybkich telefonów i po chwili konsternacji "co tu robić cały dzień bez płatwi" ustaliłem, że jutro z rana przyjedzie płatew ale złożona z 2 elementów. Miała być jednoczęściowa ale pojazd dowożący tarcicę do tartaku po prostu i po ludzku - zepsuł się. Na kolejny dzień z kompletem już połaci roboty ruszyły z kopyta. I oto co wyszło chłopakom :


Dodatkowo szef firmy która wykonuje mi prace budowlane przysłał na plac boju dodatkową siłę roboczą specjalizującą się w kominach. Klinkier zaczął pojawiać się na kominie :

czwartek, 13 maja 2010

Po dwóch dniach deszczu nareszcie pojawiło się słoneczko. Chłopaki z kielniami czy czym tam w ręku skoczyli ochoczo na piętro i pociągnęli ścianki kolankowe. Skos nieco za duży jak na niezdarne oko inwestora ale nie wiem sam czy mam krzyczeć na nich czy chwalić. Chwalić niby za to, że po wycięciu skosów ładnie wpasuje się w dach ścianka kolankowa. Na placu boju czeka już cegła klinkierowa, połać dachowa i .... woda po ostatnich opadach.


niedziela, 9 maja 2010

W piątek przyjechał spóźniony beton. 13 m3 betonu spóźniło się o 3 godziny i zamiast na 16.00 przyjechali o 19.00. Złożyło to się też z niezapowiedzianą burzą w moim rejonie. Chciał , nie chciał beton musiał być wylany. Z duszą na ramieniu pojechałem na następny dzień z samego rana zobaczyć jak wielkie szkody zrobiły nam opady atmosferyczne. Nie było tak źle.

Widok wentylacji i klatki schodowej :
Na pierwszym planie wyjście wentylacji z łazienki i pion wentylacyjny kanalizacji, na drugim planie komin. Wychodzi w samym rogu budynku bo został przeniesiony kominek w róg salonu.